Mydło potasowe w płynie

Zaktualizowano: 9 lip 2021

Dla wielu święty gral mydlarstwa, dla innych błahostka nie warta zastanawiania. Mydło w płynie, żelu, do pompki, do rąk, pod prysznic... Osiągamy je rozpuszczając w odpowiednich proporcjach mydło sodowe lub potasowe. Czasem się skawala, czasem trzeba blendować, ale nie jest to rzecz nie do osiągnięcia. Ale dziś przychodzę do Was z mydłem potasowym w płynie/żelu takim od nowości. Robione wielokrotnie wyszło za każdym razem, na różnych składach, ale zawsze z konkretnym sposobem robienia. Czy to coś trudnego? Absolutnie nie! Ale trzeba trzymać się paru zasad, a mydło w płynożelu wyjdzie.




Żeby osiągnąć taki efekt trzeba się trzymać kilku zasad. Po pierwsze i najważniejsze: pracujmy z zasadą, więc stosujemy się do zasad bhp jak przy tworzeniu każdego innego mydła! Jeśli ktoś ma wątpliwości polecam wpis na ukrecone.com (klik). W recepturze używamy tłuszczy płynnych. Niby to oczywiste, że w potasach raczej idziemy w miękkość, ale czasem kusi dodatek masła shea czy masła kakaowego i nie ma w tym nic złego. Ale do mydłożelu do pompki warto zacząć ukłądanie receptury od samych tłuszcze płynnych. Dodajemy też kwasek cytrynowy do wody na ług przed wodorotlenkiem. Ja wrzuciłam 3% MT (masy tłuszczy) kwasku cytrynowego. Istotna jest ilość wody: 75-80% jest ok.


Te trzy główne zasady pozwolą Wam ułożyć recepturę, pierwszy krok do sukcesu. U mnie jedna z receptur wygląda tak:


receptura na mydłożel, Kawa w kąpieli


Kwasek cytrynowy jest nieprzeliczony (nie dodawałam dodatkowego wodorotlenku), więc końcowe przetłuszczenie jest odpowiednio większe. Można użyć też kwasu mlekowego, bo on również rozmiękcza mydło potasowe, ale ja wolę kwasek cytrynowy, bo oprócz zmiękczania i konserwacji poprawia zapach potasa.

A teraz sposób wykonania, bo to jest klu naszego mydłożelu. Wodorotlenek wsypujemy do schłodzonego płynu (woda z rozpuszczonym kwaskiem cytrynowym). Robimy to powoli, starając się nie podnieść zbytnio temperatury ługu. Unikniemy w ten sposób oparów. Ale też połączymy zimny/chłodny/w temperaturze pokojowej ług z tłuszczami w podobnej temperaturze. Nie grzejemy tłuszczy, nie tworzymy gorącego ługu tylko robimy wszystko "na chłodno" ;) Następnie porządnie blendujemy otrzymaną mieszaninę i wstawiamy do kąpieli wodnej. Podgrzewamy delikatnie, maksymalnie do temperatury 60'. Często blendujemy, starając się nie napowietrzyć masy (spokojnie, jakby co, bąbelki powietrza uciekną). Ważne jest, aby nie przegrzać masy i blendować często ale z wyczuciem i nie przeblendowywać masy. w innym wypadku otrzymacie takie mydła:


mydła potasowe, Kawa w kąpieli, fot: Aga Sidor

Są piękne, ale totalnie nie o to nam chodzi ;)

Moje mydło za każdym razem było gotowe w około godzinę. Pilnowałam częstego blendowania i temperatury. Myślę, że wyjdzie też sposobem dla leniwych, ale jeszcze nie znalazłam satysfakcjonujących mnie proporcji. Może Wy znajdziecie :)


Na koniec ciekawostka.


płynożel na dwa sposoby, Kawa w kąpieli, fot: Aga Sidor

W tym słoiku są dwa mydła w płynożelu. Robione z tej samej receptury, z tych samych proporcji, składników, no prawie... Oba są pięknie żelowate, wlane jeden na drugi nie mieszają się i nie przenikają same z siebie. W mydle na dnie słoja dodałam cukier do wody na ług (przed KOH) w ilości 3% MT oraz Wit E w ilości 1% MT. Tym samym manipulowałam kolorem i przejrzystością ;)


Edit: Sprawdzone! Da się zrobić też na zimno, bez tego delikatnego grzania. Ale potrzeba więcej czasu i blendowania :) Możecie też dolać alko jakby przed żelowaniem. Piszę "jakby", bo samego żelowania czasem nie widać ;)


Bawcie się dobrze.

Aga

1054 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie